facebook

Przeczytaj artykuły o wybranej marce

testy aut nowych
testy aut używanych
Renault » Test: Renault ZOE 135 Intens 52kWh

Test: Renault ZOE 135 Intens 52kWh

Kategoria: Renault|Komentarze: 0|Data: 2020-09-13 11:57:59
Zoe wydoroślało. Auto wygląda lepiej, ma potężniejszą baterię, której pojemność wzrosła z 41 kWh do 52 kWh. Testowy wariant ma też mocniejszy, 135 konny silnik, nasze poprzednie Zoe miało wersję 110 konną. Na ile to wszystko poprawiło realny zasięg i osiągi? Mieliśmy okazję sprawdzić już od pierwszych chwil w trasie z Białegostoku do Łomży, gdzie auto spędziło z nami swoje kilkudniowe wakacje. Zoe z białostockiego salonu Motozbyt Renault Dacia zapraszamy do zwiedzania Łomży, a Was do recenzji.
 
 
Katedra w Łomży i jedyne 495 lat młodsze od niej ZOE -co za spotkanie
 
Zoe przywitało nas w dniu odbioru 90 procentowym naładowaniem akumulatora i dobrym pierwszym wrażeniem. Niby zmiany zewnętrzne w stosunku do poprzednika nie były duże, a uroku sympatycznej "Renówce" nie brakowało już wcześniej, jednak aktualna wersja zdaje się wyraźnie fajniejsza, auto ma pełne światła LED z przodu (i sekwencyjne kierunkowskazy) w każdej wersji i dopracowane detale wizualne. 
 
 
Ze współczesną achitekturą Łomży ZOE komponuje się równie doskonale
 
To jednak zmiany we wnętrzu robią piorunujące wrażenie, gdyż poszły znacznie dalej. Kokpit to praktycznie zupełnie inne auto: upodobniono projekt do aktualnego Clio i Captura, a więc samochodów w środku wręcz rewelacyjnych. Ciekawsze zegary, nowa konsola środkowa, bardzo czytelne i dobrze umieszczone przyciski, nowa kierownica i ciekawe wstawki materiałowe (jak obiecuje Renault w całości z recyclingu) -wszystko wyglądało doskonale. Wnętrze jest czytelne, praktyczne i ładne, a z przodu pasażerów otula wrażenie przestronności i komfortu. Nie brakuje miejsca na drobiazgi, a całość jest bardzo dobrze zmontowana, co jest niejako koniecznością w aucie które...nie hałasuje.
 
 
Czytelnie, ładnie i ciekawie: nowe modele Renault są bez wątpienia rewelacyjne w środku
 
W dobrych nastrojach ruszyliśmy spod salonu Motozbyt Renault Dacia w Białymstoku w pierwszą w teście, ponad 80 kilometrową trasę do Łomży, ciekawi na ile uszczupli to nasze 90 procent zasilania. Pytanie o tyle ciekawe, że trasa w większej połowie składała się z drogi ekspresowej, a ta nie jest jak wiadomo pod względem zużycia prądu i prędkości maksymalnej ulubionym środowiskiem wielu "elektryków". Przykładowo, Zoe najekonomiczniej jeździ do prędkości około 105, a najlepiej do 90 km/h, a prędkość maksymalna nie przekracza 144 km/h. Jeśli jednak są to dla nas ograniczenia drugorzędne, można skupić się na przyjemności samej jazdy, wynikającej z dwóch faktów. 
 
 
Zjawiskowe zegary wyświetlające też nawigację, dobry system multimedialny i wstawki materiałowe z recyclingu
 
Po pierwsze w aucie jest -jak to w elektryku- niewyobrażalnie cicho, po drugie auto jest żwawe i okolice prędkości maksymalnej osiąga momentalnie. Nie jest to więc auto na trasy typu Polska-Włochy, ale na nasz szybki przelot ze stolicy podlaskiego do perły północno-wschodniego mazowsza jego możliwości starczyły z nawiązką. Mimo iż pokonaliśmy ten dystans dość szybkoi i tego dnia jeszcze sporo jeździliśmy po samej Łomży, ZOE zaparkowało w garażu z wciąż w ponad połowie pełną baterią.
 
 
 
Nasze poprzednie ZOE też tu było: okolice bulwarów i portu miejskiego nad Narwią 
 
 
Kilka słów o zasięgu. Poprzednio testowane przez nas Zoe miało baterię 41 kWh, te ma aż o 11 kWh większą. To dobra wiadomość, bo poprzednik miał docierać do 300 kilometrów, tu natomiast jest teoretycznie aż o 1/3 tej wartości lepiej. Napis na samochodzie obiecuje 395 km zasięgu, co osiągnięto w badaniach wg. norm WLTP przeprowadzone dla Zoe na oponach 15 calowych. W prawdziwym życiu nie będzie łatwo osiągnąć aż tyle (szczególnie zimą, gdy zużycie prądu jest wyraźnie większe, a przynajmniej było takie w poprzedniku), ale raczej nie jest to niemożliwe. Normalnie eksploatowane auto pokazywało nam zasięg około 300 kilometrów przy 90 procentach baterii. Podkreślmy: normalnie -czyli nie stroniąc od zrywnych startów (do czego auto bardzo zachęca swoim natychmiast dostępnym momentem obrotowym) i szybszego poruszania się drogą ekspresową. W efekcie średnie zużycie prądu oscylowało w okolicy 15 kWh na sto kilometrów. 
 
 
 
Łomżyński Teatr Lalki i Aktora i gmach PWSiP -tu też niejeden nasz samochód miał wykonywane zdjęcia
 
Gdyby poruszać się w stale włączonym trybie ECO (pilnującym optymalnego rozwijania mocy), nie przekraczać 90 km/h i pilnować się zasad eco-drivingu można ten wynik zasięgu znacząco podnieść. Dość powiedzieć, że przetestowaliśmy taką jazdę przez połowę drogi do Białegostoku przy oddaniu auta: pokonaliśmy tak 40 kilometrów, podczas gdy zasięg auta spadł wtedy o...pięć. Pomaga też stałe używanie trybu B zamiast D, czyli trybu zwiększonej rekuperacji. Auto po odpuszczeniu gazu znacząco wtedy zwalnia, a energia pędu i hamowania jest efektywniej odzyskiwana. Przypomina to nieco jazdę w trybie inteligentnego gazu znanego z Nissana Leaf -w Zoe też czasem niemal nie trzeba dotykać hamulca, często samo zwolni akurat tyle ile potrzeba.
 
 
Skrzynia biegów jak w Capturze, czyli jak wolant ze Star Wars
 
Trasa trasą, ale to w mieście Zoe czuje się jak ryba w wodzie. Średnio własnym autem robię 10 tysięcy rocznie, głównie w warunkach miejskich(resztę pokonuje w autach testowych). Dla mnie Zoe byłoby w dużej mierze idealne: ładowanie odbywałoby się wieczorami (miło, że prąd z taryfy nocnej jest tani) i wystarczyłoby zapewne robić to raz na kilka dni, skoro moje typowe dobowe przebiegi zamykają się w może 30 kilometrach. Teoretycznie więc mógłbym na upartego ładować je nawet raz na tydzień. Pełen zasięg nowej baterii spokojnie pozwala też na komfortową wycieczkę do na przykład Warszawy, co przy zimowym teście poprzedniej wersji nie udało się bez dodatkowego ładowania po drodze i to mimo obecności pompy ciepła (aktualnie standard w każdej wersji). 
 
 
Nikt nie będzie narzakał na egronomię i jakość montażu -to konieczność w bezgłośnym aucie
 
Jazda miejska pokazuje też to, co w Zoe najlepsze. Cisza i idący za nią komfort powalają, jazda nim jest jak chwila relaksu w domowych kapciach. Ale kapciach bardzo szybkich, bo start spod świateł Zoe ma iście potężny. Nie mamy opóźnienia wynikających ze zmiany biegów, opóźnienia przy ruszeniu, a moment jest dostępny od razu. W efekcie auto wystrzeliwuje do przodu tak szybko, że młodzi ściganci ze starszych, dużych, niemieckich limuzyn nie mają kiedy przetrzeć oczu ze zdumienia. Oto na światłach pokonuje ich coś niebieskiego z tablicami w kolorze wiosennej trawy. Coś, co nawet nie umie zrobić "przegazówki". Szok i rozpacz. Dodajmy jeszcze, że Zoe nieźle trzyma się na łuku, bo ma dzięki bateriom pod podłogą relatywnie nisko umieszczony środek ciężkości. Wszystko to składa się na obraz bardzo zwinnego samochodu w mieście, a do tego zaskakującego wszystkich swoim bezlitośnie szybkim startem z zatrzymania.
 
 
 
Miasto, miejsce ZOE pokazuje pazura  -szczególnie w sprincie
 
Większa bateria ma jednak pewną wadę. O ile starszy model bez obaw ładowałem przez noc z dziesięciu do stu procent, tu mam wątpliwości, czy coś takiego się uda. Trzeba mieć możliwie najmocniejsze gniazdko z 16A, by o tym myśleć, a nie każdy garaż ma takie, więc idealny byłby jednak Wallbox z podłączeniem siły. Niemniej, nawet z tą baterią spokojnie przeżyłem bez ani jednej wizyty w stacji szybkiego ładowania. Przy okazji uwaga, standardowo Zoe sprzedaje się z instalacją obsługującą ładowanie do 22 kW (prąd zmienny). Możliwość ładowania prądem stałym DC (odzysk 150km w pół godziny) kosztuje dodatkowe 4300zł. niezależnie od wersji. 
 
 
Jedno wyrażenie: FULL LED i to z każdej strony, w każdej wersji
 
Skoro już mowa o wadach, nie oszukujmy się. Zasięg nie jest dla każdego. Cena zdecydowanie też nie, szczególnie dla testowej wersji z mocniejszym silnikiem. Wielkość auta również, bo choć przód jest przestronny a auto wysokie, tył -choć nie ciasny- rozpieszcza mniej, a bagażnik -choć głęboki i ustawny- rodzinnego minivana udać nie może. Pokazuje to jednak specjalizację elektryków, w której są one coraz lepsze. Owszem, nie są dla każdego, ale zaczynają wreszcie być dla kogoś. Ich rosnące zasięgi, moc i coraz lepszy wygląd predysponują je dla coraz większej ilości odbiorców -nie każdy przecież non stop jeździ w dalekie trasy. Brakuje tylko niższych cen (kiedyś na pewno wreszcie spadną) i zaczniemy je kupować coraz częściej. Cisza, tanie kilometry, komfort, zielone tablice (czyli jazda po buspasach i darmowe parkowanie) -to są niezaprzeczalne zalety. A jest jeszcze jedna i tu na chwilę posłużymy się zdjęciami z zimowej recenzji poprzednika.
 
 
Nasze  poprzednie ZOE (sprzed modyfikacji) -zaprogramowane ciepło mimo siarczystych mrozów
 
Mianowicie, o ile auto jest podłączone do zasilania, możemy sobie zaprogramować temperaturę w kabinie na daną porę i dzień. Sprawdzałem to w poprzedniku, którego podłączałem nawet do 16A gniazdka na...balkonie. Ciepłe wnętrze na wejsćiu do samochodu gdy temperatura na zewnątrz wynosi -15 stopni. To zdecydowanie miły akcent na początek zimowej drogi do pracy. Wróćmy jednak do naszego najnowszego modelu. Czas na podsumowania.
 
 
Zoe wyrusza z Łomży, a my docieramy do końca recenzji, podsumowanie poniżej
 
PODSUMOWANIE
Jeśli poprzednią odsłonę Zoe porównać do gimnazjalisty, nowa jest jak absolwent liceum tuż po maturze. Nastąpił znaczący proces wydoroślenia. W każdym aspekcie ten model jest lepszy od poprzedniego, nie ma praktycznie sfery, w której tego postępu nie byłoby widać i czuć. Owszem, wciąż jest za drogi (jak każdy elektryk), a dla wielu też nieco za mały, ale przeciera szlaki, robi to coraz lepiej i za to Renault należą się wielkie brawa. Dzięki takim samochodom i ich pierwszym sukcesom, kiedyś ta technologia ma szansę realnie stanieć, czyli się spopularyzować. 
 
P.S. Składamy serdecznie podziękowania salonowi* Motozbyt Renault i Dacia z Białegostoku za użyczenie samochodu.
*salonowi / dla salonu ;)
 
ZALETY I WADY
 
ZALETY
-dynamika przyśpieszania
-komfort akustyczny
-dopracowane, komfortowe i ergonomiczne wnętrze
-większa bateria i zasięg
-mocniejszy silnik
-pompa ciepła i pełne światła LED w każdej wersji
-nowe zegary i system multimedialny
-elektroniczny odgłos ostrzegający pieszych aktywny do 30 km/h z możliwością wyłączenia
-programowalne ogrzewanie i klimatyzacja na postoju o ile auto jest podłączone
-przestronność z przodu
-obecność systemu parkującego
-efektowne, sekwencyjne kierunkowskazy 
-ciekawy pomysł ze wstawkami materiałowymi z recyclingu
-niski środek ciężkości dzięki bateriom w podłodze
-głęboki bagażnik
-w zasadzie bezawaryjny silnik i system przeniesienia napędu
 
WADY
-dopłata do najmocniejszego złącza łądującego DC
-dla wielu wciąż za niski zasięg i V-max
-auto można ładować z gniazdka, ale powinno być mocne by było to efektywne (16A)
-przeciętna przestronność z tyłu
-wciąż wysoka cena technologii elektrycznej 
-prawdopodobnie wyraźny spadek zasięgu zimą

Najważniejsze dane techniczne pojazdu:

Renault ZOE R135 Z.E.50 Intens

Zespół

Napędowy

Silnik

elektryczny

Moc maksymalna

135 KM

Moment maksymalny

245 Nm

Napęd / Rodzaj paliwa

przedni / prąd elektryczny

Osiągi

Sprint 0-100 km/h / V-max (km/h)

9.0 sek. / 140 km/h

Zasięg:

Zasięg z testu:*

395 km

380 km

Zużycie energii:

Zużycie energii z testu:*

13,4 – 15,0 kWh/100km

15,1 kWh/100km

Wymiary

Nadwozia

Rozstaw osi

2588 mm

Długość

4087 mm

Szerokość

1787 mm

Wysokość

1562 mm

Pojemność bagażnika / pojemność akumulatorów

338 l / 52 kWh

Rodzaj nadwozia / masa własna

hatchback / 1575 kg

Emisja CO2

0 g/km

Ogumienie

195/55 R16

Cena wersji podstawowej

135 900 zł (ZOE R110 Z.E.50 Life)

Cena modelu testowego

155 400 zł (ZOE R135 Z.E.50 Intens + dodatki)

* Test przeprowadzony w dniach 01 – 04.09.2020 na dystansie 315 km.


Tekst: Marcin Dziekoński / SA      zdjęcia: Agencja10,5

 

Komentarze:

Brak komentarzy
Zaloguj się aby dodawać komentarze